Mam tu na myśli nie tylko wojnę Ukrainy z separatystami (lub terrorystami?) czy Europy i USA z Rosją (bo przecież wojna ekonomiczna to też wojna?), ale także konflikt izraelsko-palestyński. Miejmy nadzieję, że globalny konflikt - III wojna światowa to tylko „pobożne życzenia” ze strony jednych i „strachy na lachy” ze strony innych. Tym niemniej, ciekawe może być przyjrzenie się, jak w tym kontekście kształtują się sympatie Polaków do różnych narodowości.

Tuż przed wakacjami zrealizowaliśmy badanie dla Muzeum Historii Żydów Polskich, w którym pytaliśmy między innymi o to, które narody wzbudzają w Polakach pozytywne, a które negatywne odczucia. Na pierwszym planie postawiliśmy zatem stosunek do Żydów.  Wyniki jednoznacznie wskazują, że kwestia ta wciąż silnie polaryzuje polskie społeczeństwo.

W badanej populacji (Polacy 15+, N=511) sympatię do Żydów wyraża 37% osób, bardzo podobny odsetek (39%) deklaruje neutralność, natomiast 24% ma do tego narodu stosunek negatywny. Biorąc pod uwagę, że odpowiedzi w badaniu obarczone są pewną autocenzurą, można szacować, że w rzeczywistości podział na „sympatyków”, „neutralnych” i „niechętnych” jest nieco bardziej równomierny i dzieli społeczeństwo na mniej więcej równie części.

A czy wynik ten jest „dobry“ czy „zły“? No cóż. Sympatia wobec Żydów kształtuje się na poziomie zbliżonym do stosunku Polaków wobec takich grup narodowościowych, jak Niemcy czy Ukraińcy. Najmniej lubiani są Rosjanie, z którymi sympatyzuje zaledwie co czwarty badany, a niechęć wyraża aż 41% osób. Natomiast znacznie większą sympatią cieszą się Amerykanie i Francuzi, do których pozytywny stosunek deklaruje mniej więcej połowa osób, a niechęć - zaledwie co dziesiąty Polak.

Patrząc na te wyniki z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że dystans dzielący tych "nielubianych" i tych "lubianych" może się jeszcze zwiększyć...